środa, 4 lipca 2012

Wkurw pierwszy, czyli cała prawda o guzikach.

Jestem wielką fanką guzików, naprawdę bardzo je lubię. Im oryginalniejsze i ciekawsze, tym większą człowiekowi radość sprawiają. Ich ilość również może cieszyć, a jak są przyszyte w nietypowych miejscach, to dopiero człowieka uszczęśliwia.

Mój wkurw dotyczy guzików w koszulach damskich i jebanego debilizmu projektantów tychże. Jak wiadomo kobiety posiadają coś takiego co zwie się biustem, tudzież piersiami. Wiadomo również, iż są one wypukłe i wystają. Problem z kobiecym biustem i koszulami jest taki, że posiadają one (koszule) niewystarczającą ilość guzików. Ich zbyt mała liczba powoduje, iż koszula rozchodzi się na piersiach i odsłania biustonosz. A to mnie wkurwia, bo po pierwsze: nie mam ochoty pokazywać światu bielizny, a po drugie: drażni mnie rozłażąca się koszula i ziejąca na środku mojej klatki piersiowej dziura.

I w tym momencie uprzejmie zapytuję: o co kurwa chodzi tym projektantom? O to, by kobiety pokazywały staniki? A może o to, by chorowały na zapalenie płuc?

Tak trudno jest przyszyć do tej kretyńskiej koszuli, te dwa lub trzy guziki więcej? Tak trudno o tym pomyśleć? Czy te koszule projektują sami geje, którzy o piersiach nie mają zielonego pojęcia? A co jeśli kobiety? Czy są one po prostu bezmyślne, czy może mają skłonności do ekshibicjonizmu i lubią pokazywać to i owo?

Ależ się wkurwiłam...




Wprowadzenie, czyli słów kilka ku przestrodze.

Zacznę od tego, że jestem choleryczką i wiele, naprawdę wiele rzeczy mnie drażni i złości. I nawet teraz, jak o tym pomyślę, to po prostu się wkurwiam. Do założenia tego bloga natchnął mnie Peter Griffin, bohater mojej ulubionej kreskówki "Family Guy". Miał on szczęście prowadzić swój program w telewizji, o bardzo podobnym tytule. Jako, że pewnie nigdy nie będzie mi dane wypowiadać się na antenie telewizyjnej (choć może to i lepiej) muszę w inny sposób podzielić się (i rozładować) swoją złość i frustracje na bezsens tego świata i na głupotę ludzką.

Inaczej wybuchnę, a tego bym nie chciała, bo tak sobie myślę, że smutno by było wybuchnąć przez idiotyzm otaczającej nas rzeczywistości.

Blog ten będzie zawierał stosunkowo dużo przekleństw i wulgaryzmów, bo nic nie koi zszarganych nerwów tak dobrze, jak solidna porcja wyrazów na k i ch oraz spierdalaj.

Chciałabym, by mimo brzydkich wyrazów znalazło się kilka osób, które będą chciały przeczytać to, co mam do wykrzyczenia, oraz żywię głęboką nadzieję, iż blog ten będzie oazą dla podobnych mi choleryków i nerwusów.